Wymiana szybki
Wymiana wyświetlacza
Wymiana baterii
Wymiana klapki
Wymiana obudowy
Wymiana gniazda ładowania

HTC 10 – szybka recenzja – dlaczego tak, dlaczego nie?

.

Dlaczego tak?

Solidne wykonanie

To już koniec z nudną stylistyką HTC – w przeciwieństwie do poprzedników, dziesiątka (sprawdź najniższą cenę) prezentuje się bardzo efektownie, a jednocześnie od razu sprawia wrażenie solidnej. To wrażenie nie mija po wzięciu jej w dłoń – gdybym rzucił tym telefonem o podłogę, bardziej obawiałbym się o nią, niż o smartfon. Tym naprawdę można byłoby zabić! Poza tym mamy tu do czynienia  ergonomią i wygodą użytkowania na najwyższym poziomie. Co jeszcze? Pod ekranem znajdziemy czytnik linii papilarnych, który spisuje się bez zarzutu, oraz dwa przyciski pojemnościowe, a znajdujacy się z boku przycisk power jest przyjemnie ząbkowany. Klasa!

Nakładka systemowa

Nakładka systemowa HTC Sense imponuje lekkością i przejrzystością. Producent znacznie zredukował liczbę własnych aplikacji, zastępując je rozwiązaniami firmy Google. Wciąż mamy tu jednak dostęp na przykład do agregatora Blinkfeed, a nowy układ ekranu głównego Freestyle pozwala nam na dowolne rozmieszczenie ikonek i przypisywanie skrótów do aplikacji do specjalnych naklejek. Cieszy też aplikacja Boost+, pozwalająca na czyszczenie pamięci czy zwiększanie wydajności. Poza tym, smartfon działa rzecz jasna nadzwyczaj płynnie, ale przy Snapdragonie 820 i 4 GB RAM to dość oczywiste.

Świetna jakość audio

HTC reklamuje “dziesiątkę” jako smartfon dla melomanów i nie są to puste przechwałki. Telefon dysponuje 24-bitowym przetwornikiem, oferuje oprogramowanie Dolby i legitymuje się certyfikatem Hi-Res Audio. A mówiąc po ludzku: rzeczywiście zapewnia znakomitą jakość dźwięku, może nawet najlepszą na rynku, a do tego dopasowuje charakterystykę brzmienia do indywidualnych preferencji słuchowych użytkownika. Szkoda, że wszystkie “ulepszacze” nie działają ze słuchawkami Bluetooth, ale nawet słuchawki dołączane w zestawie do telefonu powinny zadowolić właściwie każdego – niezależnie od tego, czy lubimy muzykę rockową, elektroniczną, czy też bardziej wysublimowane brzmienia.

Przednia kamerka z OiS

A to coś dla osób, które lubią robić sobie selfie na rollercoasterach, albo nagrywać z ręki transmisje swych treningów ze skakanką. HTC 10 to pierwszy smartfon na rynku, w którym również przednia kamerka dysponuje systemem optycznej stabilizacji obrazu. Działanie tego rozwiązania jest naprawdę bardzo dobre, a i kamerka sama w sobie cyka świetne fotki. W świecie, w którym selfie odgrywają coraz większą rolę, to duża zaleta.

Bardzo szybkie ładowanie

Dzięki wykorzystaniu technologii QuickCharge 3.0, ładowanie HTC 10 jest naprawdę szybkie. Podczas testów, w ciągu równej godziny udało mi się uzupełnić energię smartfona do poziomu 98% – to rewelacyjny wynik! Po paru dniach testów wydaje mi się, że czas pracy urządzenia na jednym ładowaniu nie odbiega od innych tegorocznych urządzeń z wyższej półki ani pozytywnie, ani negatywnie. Jeżeli używamy sprzętu intensywnie, liczmy się z codziennym podpinaniem do gniazdka.

Dlaczego nie?

Niedopracowana aplikacja kamery

Główny aparat HTC 10 robi bardzo dobre zdjęcia, ale nie możemy oprzeć się wrażeniu, że jego oprogramowanie wymaga dopracowania. Podczas testów, często oglądaliśmy komunikat o zablokowanym laserowym autofokusie – nawet wtedy, gdy obiektyw był czysty i niezasłonięty. Poza tym, kamerka uruchamia się zauważalnie wolniej niż w Galaxy S7 czy LG G5, a skrót służacy do jej błyskawicznego włączenia, czyli dwukrotne przesunięcie palca w dół ekranu, jest dość niewygodny i do aktywacji aparatu wymaga czasem kilku prób. Łatwo przegapić ten idealny moment…

Dość ciemny wyświetlacz

Ekran HTC 10 to panel Super LCD o przekątnej 5,2 cala i rozdzielczości QHD. W zwykłych warunkach, nie można mu niczego zarzucić, choć niektórzy preferowaliby zapewne nieco cieplejszą paletę barw. Niestety, jak na flagowca, wyświetlacz “dziesiątki”, oferuje nieco zbyt niską jakość, przez co korzystanie z telefonu w lato może być trudne. Czytelnością w jasnym słońcu nie będą zachwyceni też mieszkańcy słonecznych regionów – na przykład tropików.

Brak wodoszczelności

Mieszkańcy Tropików nie będą zachwyceni też brakiem pełnej wodoszczelności i pyłoszczelności “Dziesiątki” – cóż, wyraźnie nie jest to smartfon plażowy. Trochę szkoda – producent zastosował nierozbieralną monolityczną obudowę, a telefon i tak nie zniósłby dobrze bliskiego spotkania ze strumieniem wody. A przecież HTC produkowało już przecież wodoszczelne modele, które jednocześnie nie przypominały wyglądem czołgu – na przykład Desire Eye.

Brak portu podczerwieni

Trudno uznać to za ogromną wadę, ale HTC to kolejny producent, który wykastrował swego tegorocznego flagowca z funkcjonalności, którą mogliśmy znaleźć w jego poprzedniku. Nie, nie gramy już w Snake’a przez IRDĘ, a smartfony wykorzystujemy w roli pilotów okazjonalnie, ale co by szkodziło zostawić w HTC 10 port podczerwieni? Z flagowców znika IR, znika radio FM… obawiamy się, że niedługo może przyjść czas na minijacka.

Niedostępny na otwartym rynku

HTC przyzwyczaiło już klientów do wysokich cen swych produktów – HTC i “drożyzna” to prawie synonimy. Niestety, nawet jeżeli przez ostatnie lata odkładaliśmy pieniądze w skarpecie, i tak nie kupimy HTC 10 na otwartym rynku – urządzenie pojawi się tylko w ofertach operatorów. W sklepach znajdziemy wyłącznie słabszą wersję Lifestyle wyposażoną w mniej pamięci operacyjnej i wolniejszy procesor. A i ona kosztuje 3000 złotych, więc trzeba mieć kasy jak lodu. No, chyba że jesteśmy tymi nieszczęsnymi mieszkańcami tropików, którzy lodu nie mają.